Pro Evolution Soccer 4

     Podczas gdy na pecetach od niemal kilkunastu lat sukcesy święci seria FIFA, na PlayStation 2, a wcześniej na jej poprzedniczce PlayStation istnieje inna seria traktująca o piłce nożnej. Co więcej, zdaniem wielu dużo ciekawsza seria. Właściciele blaszaków mieli okazję zagrać w trzecią część tej gry, jednak czwarta odsłona ukazała się jedynie na konsole.
Co to w ogóle jest?
Takie pytanie mogliby zadać zaciekli pecetowcy, zapatrzeni ślepo w Fifę, gdyż ta seria jest zupełnie od niej inna. Przyzwyczajeni do powolnej i niekoniecznie realistycznej symulacji występującej w produkcie Electronic Arts gracze, na początku gry w PES mogliby się zagubić. Tu gra jest inna, żywsza, stawiająca na akcję i szybkość rozgrywania meczu. Paradoksalnie, mimo, że seria FIFA ma być idealnie wierną symulacją meczu, to PES-owi bliżej do miana gry najlepiej oddającej atmosferę na murawie.

Winning Eleven 8
Producent: Konami
Wydawca: Konami
Dystrybutor: CD Projekt
Premiera światowa: 15-10-2004
Premiera polska: 15-11-2004
Gatunki: sportowa, piłka nożna
Tryby gry: single. multi
Wymagania techniczne: PS2
Minimum wiekowe:
Inne platformy: PC, XBOX
Recenzja

Oko się cieszy
Graficznie, dzieło KONAMI na pewno nie ustępuje Fifie, a w wielu momentach nawet ją przewyższa. To co budzi największy podziw, to perfekcyjnie oddane ruchy i zachowania piłkarzy na boisku. Jest to zasługą techniki motion capture, która w tym przypadku została zastosowana niemal idealnie. Wszyscy ci, którzy śledzą rozgrywki piłkarskie w telewizji, z pewnością w pierwszym momencie będą mieli trudności z odróżnieniem prawdziwego meczu od tego w PESie. Gracze zachowują się dokładnie tak jak powinni. Doskonale oddano wszystkie ich ruchy. Gdy drużyna strzeli bramkę, widać jak się cieszą, widać uśmiechy na ustach. Jedyne co w krajach europejskich może dziwić lub nawet drażnić, to fakt, że sposób radości drużyny nasuwa niekiedy jednoznaczne skojarzenia z czymś na kształt orgii. Ale cóż, Japończycy sa dziwnym narodem i mimo, że robią świetne gry, to czasem trudno jest nam ich zrozumieć 😉
Grafika sama w sobie też prezentuje się bardzo dobrze. Twarze zawodników oddane są bardzo dokładnie, widać po minie, kiedy zawodnik jest zadowolony, a kiedy wręcz przeciwnie. Śliczne są też stadiony, pokazane w grze w zasadzie do najdrobniejszego szczegółu. Jedynym mankamentem, jak chyba w każdej grze sportowej, jest „płaska widownia”. Czyli najprościej mówiąc dwuwymiarowe sprite’y nałożone na ściany stadionu i poruszające się rytmicznie. Z tym, że tę wadę można akurat usprawiedliwić, bo gdyby trybuny miałyby być „żywe”, to niestety cała moc konsoli zostałby wykorzystana właśnie do tego celu. I nie byłoby tak wspaniałej gry 😉
Ucho też nie narzeka
Muzyki w grze poza menu nie uświadczymy, więc skupmy się na innych aspektach 😉 Dźwięki w grze są bardzo dobre. Wrażenie robi zwłaszcza uruchomienie trybu stereo. Słychać wyraźnie kopnięcia piłki, uderzenia w słupki i poprzeczki. Wreszcie, słychać bardzo dobrze widzów. A ci nie siedzą cicho. Cały czas coś podśpiewują, zachęcając swoich ulubieńców do lepszej gry, i buczą, gdy coś jest nie po ich myśli.
Osobny akapit należy się komentatorom. Są nimi panowie Trevor Brooking i Peter Brackly. Ich komentarz, w przeciwieństwie do tego znanego z serii FIFA, w wykonaniu Johna Motsona, nie nudzi się tak szybko. Panowie mają szeroką gamę tekstów w pełni dopasowanych do wydarzeń na boisku. Nie spotkałem się z sytuacją by np zawodnik strzelił na bramkę i chybił o kilka metrów, a komentator krzyczałby, że było bardzo blisko. Piszę to nie bez kozery, gdyż zdarzało mi się usłyszeć takie kwiatki w Fifie 😉
Dwa słowa o grywalności
Ano właśnie, tu leży sekret tej gry. Przez całą swoją prostotę i nieskomplikowanie, gra niesamowicie wciąga. I to nie tylko zaciekłych fanów piłki nożnej, ale też zwykłych graczy, pragnących po prostu odprężyć się przy konsoli. Na sukces gry składają się głównie wymieniony wyżej nacisk na akcję, jak i świetnie przemyślane sterowanie. Jest bardzo intuicyjne i już po pierwszym meczu każdy wie jak grać. Nie oznacza to jednak, że od razu wygra wszystko co jest do wygrania. Bo ta gra jest prosta do opanowania, ale inaczej sprawa wygląda z AI, gdyż potrzeba naprawdę trochę wprawy i ogrania, żeby pokonać wirtualnego przeciwnika. Bardzo umiejętnie rozłożone są poziomy trudności. Początkujący gracz spokojnie pozna system rozgrywki na najniższym poziomie, zaś najwyższy z nich może sprawić problemy nawet tym średnio doświadczonym. To świetne wyważenie plus oczywista radość z zabawy i po prostu miód cieknący z tej gry sprawiają, że niełatwo jest się od niej oderwać.
Bardziej rzeczowo o zawartości
Oczywiście jednymi z ważniejszych spraw w grach sportowych są rozbudowanie i złożoność. W PESie 4 mamy kilka możliwości gry. Esencją produktu jest Master League Mode, gdzie możemy wybrać drużynę, by później prowadzić ją do zwycięstwa 😉 Ciekawą rzeczą, której nie było w poprzedniej części gry, a tu się pojawiła, jest trening zawodników. Mimo, że PES nie jest managerem, ta opcja została skonstruowana bardzo dobrze. Grając kolejne mecze gracz zbiera punkty w poszczególnych statystykach. Po kilku meczach, gdy tych punktów zdobędzie dostatecznie dużo, zwiększają mu się owe statystyki. Dodatkowymi cechami prędkości wzrostu umiejętności są wiek i talent piłkarza. Oczywiście im młodszy tym szybciej się uczy. Dzięki temu treningowi, nawet grając drużyną bez gwiazd acz pełną utalentowanych młodych ludzi, można osiągnąć wspaniałe wyniki.
Pozostałe tryby gry, to oczywiście mecz towarzyski i kilka rodzajów pucharów i lig (dla klubów i drużyn narodowych). Mimo, iż wydaje się że to mało, zapewniam, że spokojnie wystarczy na długie godziny gry.
PES 4 nie ma niestety wykupionej pełnej licencji na nazwiska zawodników i drużyn. Niektóre nazwy i nazwiska są wpisane poprawnie. Inne nie, ale na szczęście można je zmienić na właściwe, używając trybu Edit Mode.
Znajomi
Załóżmy, że zbiera się kilkoro znajomych, zasiadają do konsoli, włączają PES 4. I co się dzieje? Dzień mają już z głowy. Ta gra jest wyśmienita jako party game. Nawet jeśli grając solo, przejdzie się już wszystko i gra może się wtedy znudzić, zawsze pozostają żywi rywale. Gdy gra więcej osób, zwłaszcza o zbliżonych umiejętnościach, zabawa nudzi się bardzo powoli. Ciągle odkrywamy nowe akcje, próbujemy pokonać przyjaciół i często gramy „jeszcze tylko ten jeden mecz”. Dzięki opcji gry w kilka osób, mamy pewność, że gra po kupieniu i pierwszym „przejściu” nie zostanie odstawiona na półkę.
Łyżka dziegciu w garnku miodu
Gra idealna jeszcze nie powstała i PES 4 mimo, że jest blisko tego tytułu w kategorii gier sportowych, ideałem nie jest. Co w grze przeszkadza? Podstawowym mankamentem jest czasami niezbyt dobre wyszukiwanie ścieżek przez piłkarzy. Zdarzają się momenty, że zawodnik podaje piłkę do drugiego, a gracz z drużyny przeciwnej mimo, że mógłby to podanie przeciąć, przebiega obok piłki. Oczywiście, jeśli gracz siedzący przed konsolą, sam pokieruje przejmującym zawodnikiem, przejmie to podanie, jednak automatycznie nie można liczyć na odbiór piłki. Wygląda to trochę nianaturalnie. Inny rzucający się w oczy błąd następuje czasem przy próbie podania na dobieg. Mimo, że między podającym a odbiorcą wychodzącym na czystą pozycję jest jeden zawodnik druzyny przeciwnej, podanie powinno dojść, jednak AI konsoli uznaje, że musi ominąć przeciwnika i piłka po podaniu kieruje się na… aut. Jest to jeszcze jedno zagranie niespecjalnie mające miejsce w realnym meczu. Najśmieszniejsze w tej sytuacji jest zachowanie odbiorcy podania, który często bije brawo podającemu i przeprasza, że nie doszedł do piłki. Cóż, może ma jakieś niskie mniemanie o sobie 🙂 Więcej znaczących i przeszkadzajacych w grze błędów nie zauważyłem.
Słowo na koniec
Graczy mających do czynienia z poprzednią wersją PESa, nie muszę specjalnie zachęcać do kupna czwartej części. Jest tu wszystko co było tam, tylko jest tego więcej 😉 Bardziej szczegółowa grafika, więcej zagrań na boisku, więcej drużyn i zawodników. Plus doskonały tryb treningu. Natomiast nowi potencjalni PES-maniacy muszą sobie zadać pytanie. Czy wolą grę maksymalnie zbliżoną do prawdziwego meczu, nastawioną na akcję, czy powolną symulację zmagań na boisku? Jeśli to pierwsze, to z pewnością PES 4 zaspokoi ich oczekiwania. Jeśli z kolei drugie, niech poczekają na kolejną, opatrzoną nowym numerkiem, grę z serii FIFA.

Jurek [Kurookami] Gocławski

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *