Half Life 2

Są pewne tytuły, o których nie trzeba mówić za wiele by wzbudzić zainteresowanie. Są też takie, na które czekają wszyscy, nie będąc nawet fanami danego gatunku. I są wreszcie gry, które wnoszą do danego gatunku, czy po prostu rozwoju tej dziedziny rozrywki odrobinę świeżości i nowatorstwa.

Producent: Valve Software
Wydawca: Electronic Arts
Dystrybutor: Electronic Arts Polska
Premiera światowa: 15-11-2005
Premiera polska: 18-11-2005
Gatunki: akcja, FPP
Tryby gry: single
Wymagania techniczne: XBOX
Minimum wiekowe: 18+
Inne platformy: PC
Recenzja

„Half-Life”, shooter FPP z 1998 roku, był bez dwóch zdań takim tytułem. Gra, która od wielu już lat dostarcza firmie Valve rzeszy fanów i sporych pieniędzy pod wieloma względami zrewolucjonizowała gatunek First Person Shooterów. Przygody Gordona Freemana widziane przez całą rozgrywkę jego oczami porażały wielkością map, szybkim, filmowym stylem gry, dopracowaną sztuczną inteligencją przeciwników i masą innych zalet. Dość szybko gra doczekała się kilku, równie udanych, dodatków, a na jej podstawie stworzono najpopularniejszego sieciowego FPSa – „Counter Strike”.
Wszystko to było jednak tylko „zabijaniem czasu” w oczekiwaniu na rok 2004. Wtedy to na półki sklepowe trafił produkt, na który wielu fanów serii czekało już od dawna. „Half-Life 2”. Teraz, rok po premierze tej gry na komputery osobiste, trafia ona do czytników konsol Xbox.
Rise and shine, Mr. Freeman. Rise and shine…
Po latach niebytu na jakie skazał Freemana tajemniczy mężczyzna w garniturze (G-Man), Gordon zostaje ponownie wezwany by powracając do świata żywych zmieść siły tajemniczego Kombinatu z powierzchni ziemi.
I tym razem jego przygoda zacznie się spokojnie. W mieście City 17, spełnieniu orwellowskiej wizji kontroli i posłuszeństwa, Gordon pozna siłę oddziałów Combine, spotka dawnych znajomych i odsapnie chwilę w laboratorium teleportacji. Odsapnie tylko po to by zaraz potem zacząć prawdziwą walkę!
Zmiany?
„Half Life 2” był dla wielu spełnieniem marzeń o godnej kontynuacji pierwszej części. Liczne słowa krytyki spadały na całkowitą liniowość rozgrywki. Jednak dzięki temu zabiegowi, podobnie jak w pierwszej odsłonie, gra pozwalała poczuć się jak bohater filmu. Wpisane na stałe w scenariusz gry zdarzenia, które za każdym razem wyglądają tak samo, mogą razić fanów gier z wieloma różnym możliwościami rozwiązywania problemów, ale na pewno nie można zarzucić im braku widowiskowości. Podobnie nietypowe (jak zwykle w tej serii) uzbrojenie z osławionym już Działem Grawitacyjnym pozwalającym na unoszenie przedmiotów i ciskanie nimi w przeciwników, na czele nie pozostawiało żadnego niedosytu. Dodatkowo gra oferowała możliwość jazdy samochodem czy poduszkowcem, kontrolowania gigantycznych robaków walczących od pewnego momentu po naszej stronie, no i oczywiście oferowała świetnie wykorzystaną symulacją realnej fizyki. Praktycznie żaden z efektów fizycznych w grze nie był całkowicie nowy. Jednak wykorzystywanie np.: wyporności beczek napełnionych powietrzem pod wodą do podniesienia mostu, było iście rewolucyjne. Gra oczarowywała oczywiście także grafiką doskonale imitującą rzeczywisty świat, oraz świetnie wpasowaną oprawą dźwiękowo-muzyczną.
Jednak jak ma się to do najnowszej wersji gry, przeznaczonej na konsolę Microsoftu? Cóż. „Half-Life 2” w wersji konsolowej to po prostu ten sam, dobrze znany (lub nie) z ekranów PC Half-Life. Wszystko co cieszyło nas rok temu na komputerach osobistych pozostało niezmienione. Gra w wersji konsolowej jest tak samo wartka, wciągająca i niepodobna do żadnego innego FPSa.
Jakie zmiany!?
Niestety przeniesienie gry z PC na Xboxa zostało potraktowane trochę po macoszemu. Nie chodzi o to, że jakość tekstur została obniżona, lub o to, że od czasu do czasu gra wyraźnie spowalnia i traci płynność. Tego spodziewał się każdy kto zna specyfikacje techniczne Xboxa. Jak na tak zacofaną już przecież maszynę Xbox radzi sobie doskonale. Gra wygląda i zachowuje się wręcz obłędnie! Mimo obniżenia jakości tekstur jest to i tak jeden z najlepiej wyglądających FPSów na tą platformę. Wszechobecna fizyka i dopracowana sztuczna inteligencja przeciwników potrzebuje sporej mocy obliczeniowej by działać tak jak działa. Każdy trzeźwo myślący gracz doceni pracę twórców, którym udało się przenieść „Half-Life 2” z ekranów komputerów na ekrany telewizorów w praktycznie nie zmienionej formie.
Nie oto jednak chodzi. Sęk w tym, że każdy kto grał już w ten tytuł na komputerze nie ma absolutnie żadnego powodu by sięgać po jego wersję konsolową. Gra została pozbawiona jakiegokolwiek trybu wieloosobowego, nie ma dodatkowych czy zmienionych map, nie raczy nas bonusowymi treściami. Jednym słowem, jest to w 100% ta sama, jednoosobowa przygoda, w którą mieliśmy szansę zagrać na komputerach rok temu.
Dla kogo?
Patrząc na to co napisałem wyżej jest oczywiste dla kogo jest ta gra. Wszyscy gracze, którzy mają dostatecznie silny komputer by cieszyć się „Half-Life 2” w wysokiej rozdzielczości i z detalami na medium, nie mają powodu by sięgać po wersję konsolową. Lepiej kupić grę na PC chociażby po to by móc pograć w internecie w odświeżonego Counter Strike’a i pobawić się modami ściągniętymi z sieci.
Jeśli jednak nie miałeś okazji zagrać w tę grę na PieCu. Jeśli masz za słaby komputer, lub po prostu nie zwykłeś na nim grać bo wolisz siedzieć w fotelu z padem w rękach i jeśli dodatkowo lubisz szybkie i wciągające FPSy na najwyższym poziomie… o tak! Wtedy konsolowa wersja „Half-Life 2” jest dla Ciebie!

Szymon [Wizard] Adamus

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *