God of War

     God Of War jest pierwszym w ostatnich czasach slasherem na PS2, nie pochodzącym z Japonii. Jak się prezentuje w porównaniu ze „starą japońską szkołą”, jaką mogliśmy zobaczyć chociażby w Onimushy czy Devil May Cry? Czy ta gra umie dorównać dziełom Capcomu? Zapraszam do czytania.

Producent: Sony Computer Entertainment
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Dystrybutor: Sony Polska
Premiera światowa: 22-03-2005
Premiera polska: 22-10-2005
Gatunki: Akcja / TPP
Tryby gry: single
Wymagania techniczne: PS2
Minimum wiekowe: 15+
Inne platformy:
Recenzja

A żeby sztucznie nie przedłużać, powiem od razu, bo muszę to powiedzieć : moim zdaniem God Of War jest lepszy od tych tytułów. Doskonale łączy wszystkie elementy wyżej wymienionych gier, biorąc z nich to co najlepsze i jednocześnie pozostając grą niezwykle oryginalną. Ponadto, God Of War ma jeszcze dwie rzeczy, których nie miały inne produkcje tego typu. Ma Ostrza Chaosu i Kratosa. Spytacie : „I co z tego?” To dobre pytanie. Śpieszę z odpowiedzią. Ale na początek kilka wyjaśnień. Ostrza Chaosu to broń , jakiej jeszcze w grach video nie było. Wyobraźcie sobie 2 miecze, przywiązane do długich łańcuchów, które są zamocowane na rękach naszego bohatera. I teraz te miecze mogą wędrować po polu walki na całą długość łańcuchów. Można to określić jednym słowem – rzeźnia. Ostrza Chaosu dają uczucie niespotykanej potęgi, wrażenia, że nikt z przeciwników nie ma nawet prawa zbliżyć się do Kratosa. Aha, a kto to Kratos? Kratos jest Spartaninem. Już samo to powinno wystarczyć do określenia jego hmmm cech charakteru. Jest małomówny. Przy nim Książę Persji to wytrawny orator. Jest zimny, bezduszny, bezlitosny. Zabija bez mrugnięcia okiem i chwili zastanowienia. Widać, że nie przejmuje się śmiercią wrogą, ale też nie czerpie z tego przyjemności. Dante w Devil May Cry czuł swoją potęgę i dosłownie bawił się wrogami. Kratos po prostu ich zabija. Im szybciej tym lepiej. Ma swój cel i do niego dąży. Jaki cel? Tego dowiecie się z gry.
Fakt, że gra powstała w Stanach Zjednoczonych ma też znaczenie dla nas, Europejczyków. Czy grając w Onimushę czuliście się swojsko? Wśród tych wszystkich japońskich legend? Pewnie niespecjalnie. David Jaffe w GoW genialnie oddał klimat bliższej nam Mitologii. Każdy, kto choć trochę zna mity o greckich bogach bez problemu odnajdzie się w fabule. Fabule, która mimo, że nie jest specjalnie zawiła (w końcu to slasher, a nie RPG), jest bardzo wiarygodna i po prostu ciekawa.
Ale dosyć już wprowadzeń, dosyć o fabule. Nie po to kupujemy tego typu gry, żeby podziwiać scenariusz. Podstawą tej gry jest walka, walka i jeszcze raz walka. Stopniowo odkrywana fabuła ma być tylko przykrywką do kolejnych starć z hordami nieumarłych, gorgon, minotaurów czy cyklopów. System walki jest zrobiony w grze po prostu rewelacyjnie. Już od samego początku, jako zupełnie zieloni gracze, wciskając to, co uważamy, że trzeba wcisnąć, dokonujemy cudów. Wrogowie latają po całym ekranie i rozrywają się na części pod naporem naszych ciosów. A my znajdujemy zabawę w biciu kolejnych rekordów w ilości ciosów. Bo w tej grze istnieje jeszcze takie coś jak combosy. Łącząc ciosy w zgrabną całość, nabijamy licznik combo, a im więcej się nam uda nabić, tym więcej dostajemy doświadczenia. Proste? Ale ile daje zabawy. Osobiście z wielką przyjemnością patrzyłem, jak kolejne grupki wrogów z niezadowoleniem latają po polu walki na Ostrzach Chaosu. Niby takie to proste a tak cieszy. Prostota walki jest zasługą świetnego sterowania. Prowadzenie Kratosa jest bardzo intuicyjne i już po paru minutach od rozpoczęcia gry, można siać popłoch w szeregach nieprzyjaciela, nie bojąc się, że „coś się źle naciśnie”.
Żebyście nie uważali Kratosa za totalnego bezmózga, który tylko prze naprzód, muszę wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach. Pierwsza to różnego rodzaju zagadki i elementy zręcznościowe. Przesuwanie kamieni, kolumn, by dostać się w trudno dostępne miejsce lub balansowanie na cienkich belkach. Mimo, ze nie są to trudne momenty, to bardzo urozmaicają grę. Druga rzecz to fakt, że nasz bohater może używać magii. Po kolejnych spotkanaich z bogami, ci ofiarują mu możliwość używania różnych mocy. I tak np. od Zeusa dostajemy możliwość miotania błyskawicami, a od Afrodyty używania głowy Meduzy do zamieniania przeciwników w kamień. Wszystkie czary, mają 3 poziomy mocy, a odkrywamy je zbierając punkty doświadczenia. Czyli im więcej ich mamy tym lepiej, bo będziemy mogli być silniejsi. Te same punkty możemy przeznaczyć też na upgrade’owanie Ostrzy Chaosu. Tym razem poziomów jest pięć i z każdym kolejnym poza wiekszą mocą broni, otrzymujemy też dodatkowe ataki.
Teraz słówko o oprawie audiowizualnej. Grafikę w grze, można podzielić na dwie części. Genialne renderowane filmiki, posuwające fabułę do przodu i grafikę w samej grze. Oczywiście ich jakość jest nieporównywalna na korzyść filmików, które są zrobione po prostu prześlicznie. Grafika w grze, choć oczywiście słabsza, też prezentuje się świetnie. Rewelacyjna jest zwłaszcza animacja postaci i broni. Wszystko dzieję się bardzo płynnie, nie ma żadnych chrupnięć ani przerw. Ponadto w grze prawie w ogóle nie ujrzymy napisu „Loading” co wg mnie też zasługuje na uznanie. Oprawa audio podoba mi się jeszcze bardziej od oprawy video. Moją uwagę przykuła zwłaszcza świetna muzyka. Monumentalne, podniosłe chóry, napawające nas do walki świetnie pasują do historii dziejącej się w antycznej Grecji. Dźwięki dobrane są bardzo dobrze. Wszystkie stwory wyją tak jak powinny a najlepiej słychać to wg mnie już niedługo po rozpoczęciu gry, podczas walki z hydrą. Jej ryk potrafi zmrozić krew w żyłach i nabrać do niej szacunku. Samym swoim rykiem pokazuje kto tu rządzi.
Jak bym podsumował tę grę? Przede wszystkim niesamowicie wciąga. Gdy oglądamy końcowe sceny uświadamiamy sobie, że przecież niedawno zaczynaliśmy rozgrywkę. I nachodzą człowieka myśli, że gra jest za krótka. A wcale tak nie jest. Gra ma odpowiednią długość, tylko jak się do niej usiądzie, to trudno odejść. Druga istotna sprawą odnośnie gry jest to, że jest to produkt wyłącznie dla osób powyżej 15 roku życia. Chodzi głównie o hektolitry krwi, przelanej przez Kratosa i pokazywanej tu bez żadnych skrupułów, ale też o elementy erotyki. Tak, pewnie ponad połowa czytających uśmiechnęła się w tym momencie. Erotyka (choć lekka) jest w tej grze obecna, nie tylko w trakcie gry (wszystkie kobiece potwory są topless) ale też w filmikach.
Grę z czystym sumieniem polecam każdemu, kto chce się odstresować po ciężkim dniu, zabijając wrogie bestie lub po prostu dobrze pobawić, zgłębiając fabułę i podziwiając geniusz Davida Jaffe i całego Sony Santa Monica, że zrobili takie dzieło. Bo to moim zdaniem w tej chwili jedna z lepszych gier na PS2.

Jurek [Kurookami] Gocławski

Leave a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *